Książe Pucharów – Trailer nowego Filmu Terrance’a Mallicka

Nowy film Terreanca Malicka będzie miał swoją premierę na Festiwalu Filmowym w Berlinie.  Już po tytule i trailerze widać, że będzie utrzymany w podobnej estetyce jak „Drzewo życia”.  Migoczące ujęcia, głęboka narracja i bohater prowadzący dekadenckie życie.  Coś dla ciała i ducha. Oby reżyser spełnił obietnicę zawartą w trailerze.

To cudowne życie – Opowieść wigilijna dla dorosłych

Kiedy branża filmowa eksploatuje „Opowieść Wigilijną” Dickensa na kolejny film animowany dla dzieci, dorośli poszukują coś co odpowiadałoby ich świątecznym gustom. Niestety, nie maja zbyt dużego  wyboru, co roku te same stacje telewizyjne serwują im te same filmy. Kevin sam w domu, Święta Grizwoldów, To właśnie miłość, wszystko już było. W kinach też nie lepiej, formuła świątecznych filmów opatrzyła się już wszystkim. Warto w takiej chwili sięgnąć po „To cudowne życie”, Franka Capry z 1946, który wydaje się w Polsce mało popularny. Może wynika to z politycznych inklinacji tego filmu oraz lekko propagandowego charakteru a może kulturowo zbyt odstaje. Tak czy siak pomijając tę warstwę jest to sprawnie zrealizowany film, a to przy filmach zeszłej dekady bywa trudne. Tempo filmu oraz poziom akcji często jest mniejszy niż współcześnie, co to może powodować nudę u widza. Akurat Frank Capra potrafił skonstruować film tak by widz wytrwał w skupieniu do końca seansu. Udało mu się osiągnąć taki efekt, po części dzięki dobrej grze aktora; James Stewart zaskakuje swoimi umiejętnościami kreowania postaci, sprawnie przeskakuje pomiędzy emocjami, nadając raz tragicznego charakteru swojej postaci, raz komicznego. Taka polaryzacja skrajnych uczuć daje wrażenie niepewności w jakiej znajduje się główny bohater i walki jego marzeń z rzeczywistością. Śmierć ojca zmusiła Georga do przejęcia rodzinnej firmy wbrew jego woli. Jego  marzenia o budowie wielkich miast spaliły na panewce, niczym ład społeczny i ekonomiczny społeczeństwa amerykańskiego po 1939 roku-Wielkiego Kryzysu. Surowość doświadczeń i ich ciężar sprawia, że widz z łatwością budzi emocje współczucia i sympatii dla głównego bohatera. Twórczość Franka Capry zawsze podejmowała losy zwykłego szarego Kowalskiego, poczciwy stawiający czoła przeciwnościom losu. Ten lekko populistycznym styl połączony z tłem amerykańskiego snu zagwarantował cudownemu życiu status kina kultowego. Dla mnie, ten film jest ciekawostką filmoznawczą i uzupełnia świetnie wiedzę z historii filmu. Dla wszystkich o otwartych umysłach i krytycznym nastawieniu do rzeczywistości to obowiązkowy film.

Daje: 4 gwiazdki na 5

Bożonarodzeniowa, filmowa lista przetrwania

Niezależnie, czy obchodzisz, czy nie, święta Bożego Narodzenia i tak Cię dopadną. Na ulicy, w pracy, w szkole, wszędzie, gdzie tylko możesz się pojawić. I czy chciałbyś, czy nie, lepiej poddać się tej gorączce i dać się porwać świątecznym zakupom :D. Choinki, zapasy, a w szczególności prezenty mogą natchnąć zapyziałego agnostyka czy ateistę. Nie ucieknie się o tego szału na pewno nie przed ekran telewizora. Każdy kanał telewizyjny już dawno zarezerwował listę filmów, które będzie wyświetlał od 24 do 26 grudnia. Najlepiej już teraz zdecydować, co będzie się oglądać, by później nie zaskoczyła Cię sztampa. Ja już mam swoją listę, którą skutecznie realizuje i z wyprzedzeniem szykuję się na święta.

A, więc, zaczynając od najbardziej klasycznej świątecznej produkcji:

Opowieść Wigilijna. Ekranizacja jest w stanie stopić najzimniejsze serce każdego sknery i bogatego starca. Najlepiej rozgrzać się nią w zimowy poranek z kubkiem kawy w ręku, zanim wszyscy się obudzą. Od początku istnienia kinematografii pojawiały się adaptacje ekranowe tej noweli. Łącznie do wyboru mamy około pięćdziesięciu filmów od animacji po dokument. Niezależnie jaka wersja wpadnie wam w ręce, z pewnością nie zawiedziecie się na niej. Warto czasem też sięgnąć po te starsze realizacje, które z łatwością można znaleźć w internecie w domenie publicznej.

Drugim filmem jest: „To cudowne życie” Franka Capry z 1946 roku. Film, który na miano kultowego musiał zapracować, co też stało się dzięki powtórkom telewizyjnym. Opowiada historię Georga Bailly, który w wyniku życiowych niepowodzeń i braku możliwości realizowania swoich marzeń próbuje popełnić samobójstwo. Dowcipny i sympatyczny nastoletni George musi przejąć firmę ojca, potem w wyniku wojny i recesji walczy z kolejnymi przeciwnościami losu. Doprowadzony na skraj wytrzymałości, w dzień Wigilii Bożego Narodzenia próbuje popełnić samobójstwo. Na szczęście anioł ratuje go w ostatniej chwili i uświadamia mu jak jego życie jest cenne.

Długo wahałam się czy obejrzeć ten film, nie jestem zwolenniczką kina Franka Capry, ale James Stuart skusił mnie swoimi zdolnościami aktorskimi. Zaskakująca jest jego rola w szczególności jej komediowy charakter i to jak balansuje na granicy tragikomiczniejszej. Surowość realizmu postaci na pewno zyskuje wielu widzów, ale dla mnie za dużo jest w tym filmie propagandowego charakteru, ale i tak stanowi ciekawe urozmaicenie filmowej listy. Mimo wszystko film warto obejrzeć. Zwłaszcza dla wzbogacenia swojej historii filmu.

Żeby świątecznej tradycji stało się za dość na pewno zapiszę w notesie godzinę i datę wyświetlania kolejnego tym razem zabawnego filmu: „W krzywym zwierciadle. Witaj, Święty Mikołaju” 1989 roku, z Chevy Chasem. Coroczne oglądanie tego filmu zawsze poprawia nastrój i sprawia, że doceniam swoją rodzinę ze wszystkimi jej przywarami. Tym razem rodzina Grizwoldów urządza świąteczną kolację w domu i zaprasza całą rodzinę. Ta, która nie jest zaproszona sama wprasza się :), by spędzić w tym zgiełku rodzinne chwile.

Trochę nastroju w święta też nie zaszkodzi:”To właśnie miłość” z 2003 roku. Przedstawia sześć opowieści z miłością w tle, cały proces związany z poszukiwaniem miłości, traceniem jej oraz rutyną. Każda z tych opowieści potrafi przekazać coś ważnego dla każdego, dla mnie: miłość jest jedną z tych wartości w życiu, bez, której ciężko się obyć.

I na sam koniec, by odreagować cały ten świąteczny szał: Bad Santa 2003 roku, Bill Bob Thorton wciela się w rolę Świętego Mikołaja, który dorabia na życie wynajmując się jako świąteczna atrakcja w centrum handlowym. Codziennie dzielnie stawia czoła długim kolejkom dzieci i rodziców, skutecznie pomaga mu w tym Johnnie Walker. Nie ukrywa się ze swoim negatywnym podejściem i lekceważeniem swojej pracy. Jego dyletanctwo przekracza zdolności widza do tolerancji. Dalej byłby zapity, gdyby nie przypadkowy chłopiec. Pozostawiony sam sobie nie potrafi zadbać nawet o higienę, jest tak bezradny, że nawet zły Mikołaj nie może odmówić mu pomocy. Jeśli lubisz poziom absurdu sięgający zenitu i bezpośredniego dowcipu z alkoholikiem w tle, to ten film jest dla Ciebie.

Ta lista zawsze pomaga mi przetrwać wariackie świąteczne chwile i spuścić trochę pary ze spotkaniem z rodziną:)
Miłego oglądania i Wesołych Świąt.