Sekretne życie Walter Mitty – Afirmacja życia

Chodzi za mną ta recenzja chyba gdzieś od roku :/ Film znany większości publiczności, był już w kinach, na płycie, telewizja też już odcina kupony od Waltera, ale jest coś w tym filmie, co sprawia, że wracam dość często do niego. Nie przepadam za ponownym oglądaniem filmu po jakimś czasie, chyba że muszę uważniej się przyjrzeć, ten, jednak zapadł mi w pamięć i dla czysto hedonistycznej potrzeby podejmuje się tej recenzji.

***

Walter Mitty, czterdziestoletni kierownik repozytorium pracuje w magazynie Life. Przez ostatnie szesnaście lat współpracował z fotografem Shanem O’Conellem (Sean Penn) poddając obróbce jego zdjęcia. Walter przesiaduje głównie w ciemnym pomieszaniu chowając się przed światem. W swojej kremowej marynarce, czarnych spodniach i białej koszuli jest praktycznie niewidoczny dla reszty świata. Swoje obowiązki wykonuje sumiennie, można powiedzieć, Walter jest odpowiedzialny i spokojny, ale ma jedną przydatną umiejętność potrafi śnić na jawie. Walter zanurza się w świat bohaterskich czynów, ciekawych podróży i odważnych decyzji, kiedy jest ku temu sposobność. Jego życie, gdyby nie przypadek, a raczej ciąg przypadków. Zagubione zdjęcie zmusi Waltera do wyruszenia w podróż jego życia. Kiedy wróci, nie będzie już tym samym człowiekiem.

***

Ben Stiller znany jest szerokiej publiczności raczej z komedii jak „Zoolander”, „Jaja w Tropikach”, „Telemaniak”- filmy, które zdobyły największe zainteresowanie wśród widzów. Jest też bardziej refleksyjna strona tego reżysera, co widać najlepiej po jego debiucie „Orbitowanie bez cukru”. Gorzka satyra na życie absolwentów uniwersytetu, którzy w ówczesnej rzeczywistości nie potrafili odnaleźć własnej ścieżki życia. Pokolenie dzieci powojennego, amerykańskiego boomu, dla których wartości rodziców nie były już aktualne. W tym debiucie można dopatrywać się narodzin postaci Waltera. Ciężar dźwigania szarej rzeczywistości na swoich barkach, pracy, zobowiązań finansowych i opieki rodzicami zbija się z chęciami odmiany własnego losu. Walter wydaje się być kontynuacją tych postaci, tylko że teraz ma już bagaż doświadczeń życiowych i dystans. Ben Stiller jak przystało na aktora komediowego potrafi również zagrać role bardziej dramatyczne i trzeba przyznać, że wychodzi mu to nieźle, szczególnie, kiedy pokazuje neurotyczną twarz Waltera. Nieśmiały, wycofany Walter znosi kolejne trudności z pokorą. Stiller nadaje mu charakteru trafnymi kwestiami i ich prostotą i lekko ironicznym wydźwiękiem np telefoniczna relacja z pracownikiem obsług klienta. Fabuła oparta została na opowiadaniu James’a Thurbera w NYTimesie pod tytułem „Cudowne życie Waltera Mitty”. W 1976 roku była pierwsza ekranizacja tej powieści i jest to film wierny pierwowzorowi literackiemu. Stiller zaczerpnął jedynie wątek „marzeń na jawie” i przerzucił swoją postać we współczesne czasy. Reżyser również wzbogacił scenariusz w nowe wydarzenia, czasem zaskakujące i absurdalne, ale zdecydowanie rozrywkowe. Silną stroną filmu jest również jego warstwa wizualna, operator Stuart Dryburgh znany z filmu „Fortepian”, czy „Malowany Welon” ujmuję Waltera w klamrę szerokich planów, pejzaży i tym samym nadaje filmowi lekkości oraz swobody. Nie da się ukryć, że aktorzy zaproszeni do współpracy nie mają może silnych ról, ale tworzą postacie wiarygodne, oryginalne i zabawne. U boku Stillera występują: Kristin Wiig, Kathryn Hahn, Patton Oswalt. Wszystkim aktorom udało się nadać charakter swoim postaciom. Oswald swoim głosem wyraża sympatię oraz koleżeństwo wobec nieznanego Waltera, Hahn dowcipem swoistą niezgrabność, a Wigg, to spokojna pani z kadr, która tak samo, jak główna postać jest nieporadna. Ciekawym wyborem wydaje się być ścieżka dźwiękowa. Pomimo dobrego dobór utworów z tzw sceny „indie”, to czasami wydaje mi się, że cały charakter muzyczny miał przypodobać się młodszej widowni i jest czasami dla mnie niespójny.

Nie da się ukryć, że Walter to nie arcydzieło, ale Stiller nie miał zamiaru takiego filmu robić. Jego styl konsekwentnie trzyma się postaci, która zderza się z rzeczywistością, czy to w zabawny, czy bardziej tragiczny sposób. Kino dobre, nie rewelacyjne, czasami zwyczajnie dobre, ale w swojej zabawnej lekkiej formule sprawia, że chętnie się to ogląda. Walter Mitty, to zdecydowanie inteligentna historia o współczesnym Kowalskim, który wstaje zza biurka i zmienia swoje życie. Film pełen ciepła, wyrozumiałości i pokory. Zdecydowanie jeden z moich ulubionych szczególnie za fakt, że nie moralizuje, a jedynie zwraca i przypomina o możliwościach drzemiących w człowieku.

7/10

Reklamy

4 myśli nt. „Sekretne życie Walter Mitty – Afirmacja życia”

  1. Jest kilku (no dobra, kilkunastu) aktorów na tym ziemskim padole, przy których organizm odmawia mi posłuszeństwa – niestrawność, nudności, siódme poty, drgawki, skoki ciśnienia, nadpobudliwość lub senność i ogólne osłabienie ;) Do tej grupy należy niewątpliwie Stiller – nie trawię po prostu. Ile zdrowia mnie kosztuje obejrzenie jakiegokolwiek filmu z tym panem, to tylko mój internista wie ;)
    „Sekretnym życiem…” nie sponiewierał mnie aż tak, jak się spodziewałam, więc to już coś :)

    1. Lubię jego role, może nie takie jak w Zoolanderze, czy Jajach w Tropikach, ale w Walterze, czy Orbitowaniu bez cukru. Jest taki neurotyczny i świetnie potrafi wyciągnąć te cechy z postaci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s