Archiwa kategorii: # Seria

# Reklama – Super Bowl Sunday

Ameryka leczy kaca po wczorajszym finałowym meczu futbolu, a Polacy, szczególnie ci z agencji reklamowych zachwycają się reklamami zamieszczanymi podczas emisji meczu. Czy warto marnować czas na oglądanie/czytanie tym wydarzeniu? Nie da się ukryć, że kultura amerykańska jest chyba najbardziej rozpowszechniona w mediach, niektórzy nie potrafią oprzeć się filozofii, która utworzyła ten kraj i nadal go kształtuje. Do znanego obrazu USA przyczynił się zdecydowanie przemysł filmowy. Najpierw ten na dużym ekranie, a potem ten na małym. Rocznie miliony dolców spływają rzeką do kieszeni reklamodawców i stacji telewizyjnych. Reklama dźwignia handlu i w zależności od okazji i przekazu dobrze jest zainwestować w super, uber reklamę. Taką oryginalną, co zwróci uwagę konsumenta i zachęci go do zakupu. W dzisiejszej kulturze audiowizualnej ciężko zostać zauważonym musisz mieć albo spryt, albo pieniądze, by wykupić najdroższy czas antenowy. Jak donoszą źródła internetowe Super Bowl Sunday , to jeden z najbardziej oglądanych programów w ciągu roku, największa oglądalność miał podczas meczu Pittsburgh Steelers a Green Bay Packers w 2010 roku, kiedy to średnia wynosiła 111 milionów, Wcześniej rekord oglądalności należał również do Super Bowl’u, który zdetronizował finałowy odcinek M*A*S*H . Dla porównania w Polsce największą oglądalność miał mecz finałowy Mistrzostw Świata siatkarzy/ ceremonia medalowa: 17 mln 200 tysięcy widzów -na dwóch antenach, średnio jeden kanał miał 9 mln widzów( Polska ma około 38 mln mieszkańców). Reklamy na Super Bowl są specjalnie przygotowane i jedyne w swoim rodzaju, przynajmniej takie miałyby być. 30 sekund na antenie kosztuje: 4,5 miliona baksów. Wraz z rosnąca popularnością w Polsce coraz więcej oczu będzie interesować się tym wydarzeniem, szczególnie męska widownia. Wielu zagranicznych komentatorów zwraca uwagę na jakość reklamy, dostawców i tematykę, jaką podejmują. Dla mnie jest to kolejna rzecz do analizy amerykańskiego systemu rozrywkowego. Niektóre są ckliwe, inne seksistowskie, zdecydowanie wszystkie są kwintesencją amerykańskiego lifestyle’u. Jeśli ktoś zainteresowany jest tą tematyką, to zachęcam do obejrzenia.

Poniżej przekierowanie do strony, gdzie można obejrzeć wszystkie reklamy. http://www.nfl.com/superbowl/49/commercials

Reklamy

#Strony o filmie. Mój wybór

Jak pokazuję rzeczywistość internetować, blogów  i stron o filmie jest co nie miara. Filmy oglądać każdy może i każdy może wypowiadać się na temat swojej pasji, niezależnie od stopnia wiedzy i zdolności analitycznych. Swobodna dostępność internetu, aplikacji spowodowała zrównanie fascynatów kina, tym samym umożliwiając czytelnikom różnorodność głosów recenzenckich. Wśród przepastnego oceanu elektronicznych informacji można więc odnaleźć wśród polskich i nie tylko różne tematy filmowe: azjatyckie kino, niezależne kino, historię kina, nowości, kino klasy B. Rzadko zdarza mi się serfowanie po polskojęzycznych stronach, staram się ich unikać, ze względu na jedną prostą przyczynę. Nie chcę sugerować się cudzą opinią. Praca nad recenzją ma dla mnie swoje reguły, to prawie jest jak rytuał. Dopiero zaczynam przygodę z pisaniem recenzji i choć na studiach pisałam dużo, to siedmioletnia przerwa wpłynęła negatywnie na moje pomysły i zdolności językowe. Dlatego by przypomnieć sobie i doszlifować swój warsztat szukam stron czy informacji, ktore zainspirują mnie do nowych pomysłów i ujęć danego tematu. Niedawno, na sąsiadującym zagranicznym blogu natknęłam się na pytanie: czy krytycy filmowi są jeszcze potrzebni społeczeństwu? W odpowiedziach jak mantra pojawiały się odpowiedzi twierdzące, ale nie wiadomo dokładnie jak procentowo rozkłądały się głosy. Wspomniana na początku ilość stron zdaje się potwierdzać tę tendencję, ale może jest to zwyczajnie temat, na ktory łatwo pisać. Niezaleznie od tego, czy ktoś zarabia tym na życie, czy jest to pasja, to nie ma nic przyjemnijeszego niż znalezienie bloga o temacie, na który sie niewiele wie. Zdecydowanie prym w oryginalności oraz bogactwie informacji wiodą anglojęzyczne portale. Ogólnie dostępność informacji z barnży brytyjsko amerykańskiej sprawiają, że są to serwisy najbardziej popularne.

Pierwszym z moich ulubionych jest Filmmaker magazine. Jest to internetowy projekt organizacji zajmującej się szeroko pojętym niezależnym filmem i jej działania skupiają się w kilku obszarach. Independent Filmmaker Project. Ich obiektem zaintereoswania jest produkcja, promocja a także dystrybucja. Od początku swojej działalności zdobyli szerokie grono zainteresowanych: ich społecznosć sięfa około 10,000 osób z całego świata. Do dnia dzisiejszego udało im się czynnie wspierać około 350 projektów rocznie. Przez 35 lat maczali palce w  około 8,000 projektów w tym wspópracowali mniędzy innymi z Michaelem Mannem, to ten pan od filmów krytykujacych działania wojenne i przemoc w jak i dostępnosć do broni w USA. IPQ jest największą non profit organizacją filmową.

Filmmaker magazine to mała redakcja, ale informacje w niej zawarte są pierwszej jakości. Ich piśmiennictwo dotyczy technologii używanych do prosukcji filmów, bardzo często można znaleść interesującę prezentację na temat np dźwięku w film jak i sztuki operatorskiej. Na ich stronach znajdują się także wywiady z ludźmi filmu, ale są one ograniczone do  tajników rzemiosła. Często redakcja zajmuje się zbieraniem różnych ciekawych filmów, czy analiz filmowych od różnych dostawców: czy to organizacji, amatorów, czy ludzi z branży. Dwa najciekawsze fimiki ostatnich kilku miesięcy umieszczę poniżej.

Ta strona jest dla wszystkich fanów, zaplecza produkcyjnego filmów: nie tylko profesjonalistów ale także amatrorów szukających odpowiedzi na swoje pytania. Dla mnie jedne z ostatnich najciekawszych videoprezentacji koncentrują się na dźwięku w filmie „Apolaipsa”. Czasem aż dziw bierze, że tak przemyślanie działania kierują reżyserem.

Ewolucja Dolly Zoomu, techniki operatorskiej.

#Reklama – Jak smakuje płatek śniegu?

Jeśli miałabym wymienić czym zdarza mi się interesować i zachwycać w cieniu swojego pokoju, to zdecydowanie powiedziałabym: animacja. Każdy jej format i treść zwraca uwagę, krótką jak i długa forma, klasyczna i ta komputerowa. Nie stronię od historii i skrupulatnie zbieram informację o technikach. I choć do analizy jest to chyba najtrudniejszy z możliwych rodzajów filmowych, to nadal uwielbiam tę ekspresję twórczą. Zdecydowanie faworyzuje i kibicuje brytyjskiej animacji- nie uwłaczając polskiej, bo to chyba najbardziej niedoceniana subranża, mało kto wie,że najbardziej popularna za granicami naszego kraju. Brytyjczycy wiedzą jak robić animację. Jedną z najbardziej znanych firm produkcyjnych jest Aaardman animation, ten od Walleca i Gromita, zrobił z wymagającej animacji klasycznej pełnometrażowy film, który zdecydowanie na siebie zarobił. Zazwyczaj takie studia utrzymują się z produkcji dla telewizji i reklam, od czasu do czasu realizując film pełnometrażowy. Wydaje mi się, że największą kreatywność studia widać właśnie po komercyjnych projektach. To co mnie zachwyca i łechce to zdolność do wykorzystywania technik  wraz ze talentem artystycznymi w połączeniu z marketingową dźwignia. Zawsze uważałam, że największą siłą promocji jest oryginalność. Ludzie chętniej zwrócą uwagę na rzecz nową/nowatorską niż schematyczną.  Szkoda, że ludzie wolą piosenki, które już raz słyszeli, więc może przynależę do mniejszości lub nie jestem reprezentantem grupy, ale nadal śmieszą mnie te trzy reklamy wyprodukowane dla Zoo w Toronto.

I moje ulubione: haaaaaaaa see my breath….look look look look :D

Oryginalne zdjęcie: hyoin min. Licencja CC