Bijemy się o złotą patelnię

Skoro bijemy się o złotą patelnię w czterech kategoriach, z czego o jedną najważniejszą –  zdjęcia za film, to warto wiedzieć, z czym do ludzi idziemy. Na stronie Narodowego Instytutu Audiowizualnego pojawiła się możliwość obejrzenia „Joanny”, trzeba  tylko zarejestrować się, za darmo, a 19 będzie można obejrzeć film Link tu

Trailer

http://ninateka.pl/film/joanna-zwiastun

Reklamy

Boyhood – Dorastanie na ekranie

Wydaje się, że tak prozaiczne wydarzenie, jak dorastanie zostało już przedstawione na ekranie nie raz. W szczególności w filmach dla młodzieży temat ten króluje, odkąd marketingowcy znaleźli w młodości potencjał na sprzedaż produktów i usług. Wcześniej wielkie studia produkcyjne jak Disney uczyniły dzieci i nastolatków swoim odbiorcą dzięki polityce przedłużania dzieciństwa poprzez ograniczanie do utopijnej fabuł. Dzieciństwo, to czas beztroski, pozbawione wpływów przemocy, czas marzeń i zabawy. Nie znaczy to jednak , że na rynku filmowym nie było odmiennych prezentacji dorastania, ale wydaje mi się, że od niedawna gatunek ten przechodzi odrodzenie. Młodzież dorasta, rodzice patrzą z sentymentem na lata młodości. tworzy się nowa widownia zainteresowana tym tematem. Mimo to „Boyhood”, to nie jest zwykły film o życiu rodzinnym. Kręcony przez 11 lat, z czego 39 dni zdjęciowych pokazuje jak zmienia się życie rodziny. Aktorzy dorastają na ekranie, rodzice się starzeją, rodzina zdobywa kolejne doświadczenia życiowe. I nie byłoby niczego szczególnego w tym film, ot o rodzinie i upływie czasu, gdyby reżyser nie zastosował odpowiedniego chwytu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to rodzina jak każda inna ze swoimi problemami, starająca się przetrwać kolejne lata. Ale to, co widać na ekranie, to tylko fasada. Im bardziej zagłębiamy się w fabułę, tym bardziej widać co stoi za wydarzeniami. Ta perspektywa z poziomu dziecka, które mając 10 lat jeszcze nie bardzo wie, o co chodzi w życiu matki, udziela się widzowi. Powoli łączymy kropki, dowiadujemy się szczegółów z życia matki i ojca i powoli rozumiemy, o co chodzi w filmie/życiu. Dodatkowo emocje, w szczególności rodziców zwracają uwagę, końcowa scena, w której Patricia Arquette odsłania swoje myśli i emocje zasłużenie przyniosła jej nominacje do Oscara. Całe swoje życie poświęciła na opiekę nad dziećmi oraz zapewnianie, im bytu sprawia, że czuje pustkę i żal, kiedy one dorastają.

Boyhood, to z pewnością film, który po pierwszej projekcji wydaje się być nudny, przewidywalny. Dopiero po seansie, po kilku dniach dopada człowieka refleksja na temat własnego życia rodzinnego. Zdecydowanie godny polecenia, ale Boyhood, to będzie projekcja,która wymagać będzie od widza wysiłku.Trzeba pozbyć się nawyków widza,który nadmiernie opatrzył się kinem z wyśrubowaną akcją i schematycznymi postaciami.

Testosteron godny Oscara

22 lutego przekonamy się, który mężczyzna odegrał najlepiej swoją rolę,najlepiej wg Akademii Filmowej. Tegoroczny wyścig podzielił się między mężczyzn impotentów, chłopów rasowych – bohaterów narodowych, ofiary losu, chłopa niepełnosprawnego, no i wiek męski, wiek klęski. Lista nominowanych jest krótka i wszystkim znana. Dla niektórych osób nominacje niektórych postaci są przypadkowe i niezasłużone. Możliwe. Jak już się spięli w Stanach i móżdżyli na temat męskiego wzorca w 2014 roku, to i ja sobie pomóżdźę. Dla przypomnienia, kto i za co bije się o złotą patelnię: nominacje za najlepszą rolę męską przypadły w tym roku:

Steve Carell Foxcatcher
Bradley Cooper Sniper
Benedict Cumberbatch Gra tajemnic
Michael Keaton Birdman or (The Unexpected Virtue of Ignorance)
Eddie Redmayne Teoria wszystkiego.

Mężczyzna jako wzór do naśladowania, ostoja spokoju i mądrości w 2014 roku pokazał swoje słabości. To już nie ojciec narodu, farmer, czy kowboy, który niestrudzenie broni swoich wartości. W zeszłym roku mężczyzna, to postać z przeszłością, który walczy ze swoją męską energią, w okolicznościach, które mu nie sprzyjają.

Na pierwszy rzut idzie: kastrat, ten co chciałby być urzeczywistnieniem męskiej siły, a nie jest -Steve Carell, a raczej wcielenie Johna du Ponta. Aktor w filmie Foxchatcher rysuje portret bogacza, kory ma ambicje stworzenia na swoim ranczo warunków dla męskiej reprezentacji olimpijskiej. Sam John du Pont to mało ruchliwy i męski typ, brakuje mu charyzmy antycznego zapaśnika, więc sobie wynajmuje takich, co mają odpowiednio przerośnięta tkankę mięśniową i instynkt walki. Posiadanie ich na własność (w postaci wygód mieszkalnych i możliwości treningu) wyznacza mu rolę przewodnika, ojca nawet. Kreuje się na mentora. Po czasie dopiero widać, że nie bardzo mu, to wychodzi, bo czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał. Na co dzień z rezerwą i chłodnym umysłem próbuje kierować zapaśnikami. Szybko wychodzi, że o samej technice walki wie mniej niż David Schultz, starszy z braci. Bracia zapaśnicy trenują i żyją właśnie na jego koszt, trenują sami siebie, bo to rodzinna przypadłość przechodząca w genach z brata na młodszego brata. Bierność du Ponta i niezdolność do osiągnięcia sukcesu jest spowodowana relacjami z matką. Kobieta pogardza tym, co fizyczne, ujmuje swojemu synowi umiejętności i pewności siebie. Jego rozbicie między niemożnością zaakceptowania przez matkę powoduje spięcia w psychice i końcową tragedię. Carell wykonuje świetną robotę, niektórzy narzekają, że chowa się za maską charakteryzacji, ale dla mnie pomogła ona mu się zdystansować się do postaci i stworzyć psychopatyczną wersje arystokraty aspirującego do miana lidera. Pomimo wolnego tempa akcji aktor daje wyraz swojej postaci. Choć siły dodaje mu charakteryzacja, to udaje mu się manipulować głosem i wypowiadać kwestie w sposób, który nadaje charakter szaleńca. Postać tragiczna w swojej męskiej niezdolności do wykrzesania z siebie prawdziwej siły mięśni.

Druga postać to zupełne przeciwieństwo Carella, Bradley Cooper wciela się w kwintesencje amerykańskiej męskiej energii, jaką jest mieszkaniec Texasu- Sniper„. Chłop wychowany w prostych zasadach, używający prostych środków i posługujących się prostym kodeksem moralnym. Z braku poczucia życiowej misji zaciąga się do armii amerykańskiej, by służyć swojemu krajowi. Dzięki bystremu oku szybko staje się legendą w wojskowych szeregach. Jego prostolinijność nie pozwala zmącić mu swojego umysłu. Strzelając do muzułmanów jak do kaczek, nie ma wyrzutów sumienia, nie zadaje pytań, robi to, co powinien. To nie na terytorium wroga odnajduje zagrożenie, to raczej w swoim kraju musi oglądać się przez ramię. Ciężar bohatera narodowego i tych, którzy nie potrafią podołać archetypowi, zbiera żniwa. Mam wątpliwości, czy Bradley tworzy postać godną Oscara. Nie widać po jego grze głębi przeżytych doświadczeń. Gdyby nie dwie sceny, jedna w barze, druga u psychologa, gdzie pojawiają się przesłanki o traumie wojennej, to nie miałabym wątpliwości. Mój filmoznawczy instynkt podpowiada mi, że ten film w swoim wydźwięku jest prosty zbyt prosty i  postać Coopera nie zaprzecza temu.

Benedict Cumberbatch, przedstawia kolejny męski wzorzec, który tym razem pada ofiarą systemu. W Grze tajemnic genialny matematyk, którego moce przerobowe są większe niż całego nazistowskiego narodu, próbuje złamać szyfr niemieckiej Enigmy. Alan Turing to osoba nie do końca odnajdująca się w relacjach międzyludzkich ze względu na swoją oschłość, pompatyczność i niezależność. Każdego dnia próbuje ukryć własną tajemnicę, swój homoseksualizm. Cumberbatch bez wątpienia zasługuje na nominację do Oscara, ale nie za ten film. Turing jest zwyczajnie, już schematycznie arogancki, niepotrzebnie stylizowany na bohatera amerykańskich filmów akcji. Jego gesty, sposób wypowiadania się, kwestie, spłaszczają głębię tajemnicy, jaką skrywa, nie przekonują. Nie jest społecznie dziwny (co pewnie wypływało z jego homoseksualizmu i braku powszechnej akceptacji jego preferencji), jest, po prostu nudny. Prywatna historia Turinga jest sprowadzona do parteru. Nie ma w nim życia, jest tylko matematyka i maszyna. I może aktor chciał schować swoje emocja za zasłoną ciągów liczb i mechanizacji, ale mnie ta rola nie przekonuje.

Benedict Cumberbatch, przedstawia kolejny męski wzorzec, który tym razem pada ofiarą systemu. W Grze tajemnic genialny matematyk, którego moce przerobowe są większe niż całego nazistowskiego narodu, próbuje złamać szyfr niemieckiej Enigmy. Alan Turing to osoba nie do końca odnajdująca się w relacjach międzyludzkich ze względu na swoją oschłość, pompatyczność i niezależność. Każdego dnia próbuje ukryć własną tajemnicę, swój homoseksualizm. Cumberbatch bez wątpienia zasługuje na nominację do Oscara, ale nie za ten film. Turing jest zwyczajnie, już schematycznie arogancki, niepotrzebnie stylizowany na bohatera amerykańskich filmów akcji. Jego gesty, sposób wypowiadania się, kwestie, spłaszczają głębię tajemnicy, jaką skrywa, nie przekonują. Nie jest społecznie dziwny (co pewnie wypływało z jego homoseksualizmu i braku powszechnej akceptacji jego preferencji), jest, po prostu nudny. Prywatna historia Turinga jest sprowadzona do parteru. Nie ma w nim życia, jest tylko matematyka i maszyna. I może aktor chciał schować swoje emocja za zasłoną ciągów liczb i mechanizacji, ale mnie ta rola nie przekonuje.

Kiedy Turing atakuje siebie i swoje życie, drugi naukowiec stara się przetrwać za wszelką cenę. Steven Hawking, czyli genialny mózg w Teorii wszystkiego”. Umysł, który działa niezależnie od fizyczności, umysł, który nie pozostaje w zależności z ciałem. Mężczyzna, dla którego najwyższą wartością jest jego mózg i potencjał w nim drzemiący, staje się metaforą chęci życia. Trudna do zagrania rola osoby niepełnosprawnej, która wyraża swoje emocje tylko poprzez drobne gesty, ruch brwi, czy ust. Dzięki tym niewielkim skurczom mięśni przesyła bardzo dużo informacji, spojrzenie wraz z symulatorem mowy wiele mówi o charakterze filmowego Hawkinga. Nie wiemy, co sobie postać myśli w tej tragicznej sytuacji, widzimy tylko walkę ciała z przeciwnościami. Kolejne przeszkody codziennego życia zostają pokonywane, schody, jedzenie, podstawowe czynności dla niego są wyzwaniem. Eddie Redmayne ograniczył grę aktorską do szczegółów, podobnie jak Carell, za to ma u mnie ogromny plus. Nie można zapominać, że aktor gra również ciałem. Buduje postać ze zwykłych ruchów ciała, odgarnianie włosów, tiki nerwowe, miny. Takie wygrywanie szczegółów jest o tyle trudne, że trzeba zmienić własny naturalny sposób bycia i w przypadku Hawkinga unieruchomić się, czyli powstrzymać swoje ciało od naturalnego sposobu bycia. I ten młody aktor to potrafi, udało mu się stworzyć wiarygodną postać, w tym przypadku rzeczywistą, równą prawdziwemu Hawkingowi, ale nie odzierając z własnej interpretacji postaci.

Najbardziej dojrzały wydaje się Keaton w Birdmanie„. Mężczyzna doświadczony zarówno w życiu, jak i w grze aktorskiej wraca do łask. Podstarzały aktor, który próbuje odzyskać własną godność i choć na chwilę stać się osobą z przeszłości. Chęć tworzenia, wydaje się silniejsza niż męska odpowiedzialność za własne życie i córki. Finansowe zabezpieczenia na przyszłość zostają spożytkowane na jego marzenia o ulotnej sławie i poklasku. Chłop, który desperacko próbuje walczyć z własnym ja i ego. Często w filmie widać ciężar, jaki niesie za sobą bycie reżyserem, aktorem w teatrze życia. Komediowe zdolności Keatona mieszają się tutaj z osobistą tragedią. Szaleństwo z chęcią kreowania siebie. Zdecydowanie mój kandydat do Oscara za najlepsza rolę męską 2014roku.

Drogie panie w 2014 roku mężczyznom nie było łatwo. W szaleńczym pędzie do większej feminizacji kina (uzasadnionej, żeby nie było), warto nie zapominać o drugiej połówce, bo pomimo dominacji na ekranie, to nadal jest to bogate źródło inspiracji.

 

Whiplash – Porażka matką sukcesu.

Muzyka jak wszelkie dziedziny zawodowe wymaga ciężkiej pracy. Chcąc wzbogacić swój warsztat, znaczną część czasu trzeba przeznaczyć na ćwiczenie gam, szlifowanie tempa gry. Poświęcenie, jakie trzeba złożyć w hołdzie sztuce, często pochłania całe życie. Jednak sama determinacja i praca nie wystarczają, czasami trzeba czuć, że muzyka to całe życie, znaleźć odpowiedniego nauczyciela i nie dać się zmiażdżyć przez jego wielkie ego. Dla Andrew Neimana spotkanie z Terencem Fletcherem to nie tylko lekcja muzyki, ale i życia. Krew, pot i łzy to tylko początek jego drogi jako perkusisty, pod okiem szanowanego maestro będzie musiał udowodnić, że ma talent i charakter.

***

Andrew Neiman (Miles Telller) rozpoczyna naukę gry na perkusji w prestiżowym konserwatorium in Shaffera w Nowym Yorku. Marzenia o zostaniu znanym perkusistą na miarę Budiego Richa dodają konsekwencji jego działań. Pewnego dnia w sali prób spotyka wymagającego nauczyciela i promotora młodych talentów Terence‚a Fletchera (J.K.Simons). Współpraca z nim daje możliwości zaistnienia w świecie muzycznym. Perkusista otrzymuje zaproszenie do jego grupy muzycznej, która składa się z najwybitniejszych uczniów. Ku zaskoczeniu adepta to dopiero początek ciężkiej pracy. Maestro okazuje się tyranem, który nie stroni od przemocy i sieje terror na sali prób. Dwie skrajne męskie siły sprawdzają swoją wytrzymałość psychiczna. Walka między nimi będzie rozgrywała się o ego i spełnianie marzeń. Kto okaże się lepszy? Andrew musi przestać marzyć o byciu jak Buddy Rich i powoli pisać własną historię.

***

Rok temu, dokładnie 16.01.2014 roku „Whiplash” miał swoją premierę na Festiwalu w Sundance w USA. Film startował w kategorii „dramat amerykański”, gdzie wygrał w konkursie głównym i wypełnił salę po brzegi. Krótko po premierze, Sony Pictures Entertainment przejęło prawa do dystrybucji i tak oto film, który rozpoczynał drogę na festiwalu filmów niezależnych, trafił do szerszego obiegu. Whiplash zarobił całościowo 7,572,092 dolarów, podwajając tym samym swój budżet. Na portalu metacritic otrzymał 88 procent na sto, można powiedzieć, że odniósł sukces artystyczny. Większość krytyków z opiniotwórczych codzienników wysoko oceniła poziom filmu, The New Yorker oraz The Guardian skrytykowali w szeregu tekstów, ale nie przeszkodziło to filmowi, bo uzyskał przed oscarowy buzz i zaistniał w kulturze filmowej. Dokładnie w dzień ogłoszenia nominacji do Oscarów Whiplash zatoczył koło od niezależnego festiwalu do mainstreamowej imprezy filmowej. Pięć nominacji do Oscara i to we wszystkich najbardziej poważanych i pożądanych kategoriach. Warto przypomnieć, że film ma na koncie nominacje do Golden Globes , statuetkę dla J.K.Simmonsa oraz Baftę. Takie rzeczy tylko w Stanach. A, że Sudance już się zaczęło stwierdziłam, że najlepszy czas na recenzje. Film właśnie pojawił się w kinach więc można więc zaserwować sobie spontaniczny wypad na seans.

Chazelle zaczerpnął pomysł z własnych doświadczeń. Reżyser w liceum był członkiem bardzo wymagającej grupy jazzowej. Nauczyciel muzyki może nie odpowiada wizerunkowi w filmie, ale jego osobowość stanowiła podstawę do roli J.K.Simmonsa. Ta historia wydaje się nie tylko sprawnie i rozrywkowo zrealizowanym filmem, ale także zadaje pytanie o sztukę i poświęcenie. Jak daleko można się posunąć, by oszlifować talent? Czy rygor i poniżanie nie zabijają talentu, nie każdy jest tak samo odporny i nie każdy potrzebuje motywacji w postaci przemocy.  I jak wpływa walka na nas, kiedy nie można osiągnąć poziomu wyznaczonego przez nauczyciela.

Cały ten jazz, a raczej jego brak.

W filmie muzycznym nie da się uciec od ścieżki dźwiękowej, film od początku trzyma muzyczny poziom. Dwa muzyczne giganty Whiplash, Caravan poprowadzonej pod superwizją dwóch doświadczonych muzycznych kompozytorów nadają charakter. Whiplash, tytułowy utwór nawiązuje do dźwięku bata i utwór nigdy nie jest zagrany w filmie do początku do końca. Za każdym razem ucinany po kilku taktach. Wydaje się, że reżyser chciał pozostawić widza głodnym, by na końcu dać upust muzycznemu napięciu. To udało się, końcowa scena jest imponująca. Chazell nie miał zamiaru zrobić filmu o jazzie, warstwa muzyczna w tym filmie jest tłem dla bohaterów. Tłem, które świetnie ilustruje dynamikę między postaciami. Napięcie budowane przez aktorów podrasowuje synkopowy rytm utworów. Montaż obrazu sprawnie przeskakuje między kolejnymi obrazami Nowego Yorku i sali ćwiczeń. Kamera wraz z montażem świetnie podąża za ich nastrojami, kameralna przestrzeń, dynamiczna muzyka, dwoje postaci w centrum i do tego męskie rozbuchane ego. Atmosfera na scenie zagęszcza się wraz z pędzącą muzyką, nieoczekiwane zachowania bohaterów i ich determinacja dodają filmowi thrillerowej aury. Sam reżyser mówi, że starał się podkręcić efekt napięcia, stosując filmowe tricki znane z różnych gatunków filmowych. W końcowej scenie kamera płynie razem z dźwiękami perkusji.

Nuczyciel-uczeń

Młodość i pewność siebie, otaczająca naiwność sprawiają, że chcę się sięgać po najwyższe laury. Sukces, uznanie to jest to, o czym marzy Andrew. Hołdujący znanym i wpływowym personom, chcę stanąć w jednym szeregu z nimi. Niedoświadczony, nie wie, ile pracy go czeka i że droga na szczyt nie jest usłana różami. Adrew wydaje się zwykłym uczniem sztuki, który na razie marzy o wiecznej sławie. Wszystkie największe sukcesy są jeszcze przed nimi. To podejście wypracowane przez lata ćwiczeń ma pod swój cel. Najlepsza szkoła w kraju, czas na ćwiczenia, zero znajomych, zero życia poza perkusją. Andrew idealizuje swoich mistrzów, mężczyzn z ponadprzeciętnymi umiejętnościami. Chłopak nie jest lubiany, nie ma znajomych. Dziewczyna, z którą spotyka się, jest jego przeciwieństwem, jej cele są rozmyte, nie skupia się na przyszłości za dużo, trwa w chwili. Ta dziewczyna jest jedynym kobiecym elementem w filmie. Większość kadrów ukazuje relacje męskie ojciec, nauczyciel, koledzy z grupy. Można powiedzieć, że film zdominowany jest przez nie. Niepełna rodzina, matka odeszła, pozostał tylko wzorzec ojca, z którym ma jedynie poprawne relacje. Nic dziwnego, że młodzieniec poszukuje alternatywy. Przez wiele lat był nim Buddy Rich, ale był utopią. Flecher jest namacalnym dowodem na potencjał młodzieńca. Rygorystyczny, obsesyjnie dokładny, swoją postawą i podejściem do muzyki uderza w marzenia Andrew. Chęć zostania wybitnym perkusistom sprawia, że chłopak akceptuje zasadę po trupach do celu. Nie widząc dla siebie zagrożenia. Przekonany, że nauczyciel jest surowy z jakiegoś powodu. Uważa, że tak ogromny rygor pomoże mu spełnić marzenia. Czy to prawda, czy ciężka praca i warsztat musi towarzyszyć poniżenie? Chazelle na koniec filmu stawia pytanie, czy Fletcher to osoba zła?

30 letni reżyser pokazał, że umie kręcić filmy. Zdecydowanie jest to film wart czasu i 23 złotych. Nie dość, że reżyser sprawnie posługuje się warsztatem, to także potrafi opowiedzieć inspirującą historię, która jest artystyczna i rozrywkowa jednocześnie.

Tygrysi instynkt – Animacja i wiersz

Proces tworzenia ma swoje reguły, którym podlega. Subiektywny, bo subiektywny, ale jednak proces. Te wszystkie pomysły na filmy, książki, obrazy nie biorą się z powietrza. Choć czasami przebywanie na świeżym powietrzu pomaga :) Często potrzeba napędu, by uruchomić traktor i zaorać nim pole zwane kreatywnością. Dlatego, kiedy pustka w głowie, twórcy poszukują inspiracji. Efekt czyjejś pracy może być początkiem czegoś nowego. Zazwyczaj inspiracja odnosi się tylko do „pomysłu” i konkretna twórczość rozpoczyna ciąg przemyśleń na dany temat lub jemu podobne (nie mylić z zapożyczeniem lub plagiatem). I po różnych modyfikacjach wyskakuje oryginalny pomysł. Warto poszukiwać inspiracji, w życiu w pracy, by urozmaicić trochę dzień, by swoje granice przekroczyć, czy rozwijać swoje umiejętności. Dlatego dziś, wiersz (podobno dość prosty) i animacja, która zaczerpnęła z niego temat.

William Blake

„Tygrys”

Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
Jakiemuż nieziemskiemu oku
Przyśniło się, że noc rozświetli
Skupiona groza twej symetrii?

Jakaż to otchłań nieb odległa
Ogień w źrenicach twych zażegła?
Czyje to skrzydła, czyje dłonie
Wznieciły to, co w tobie płonie?

Skąd prężna krew, co życie wwierca
W skręcony supeł twego serca?
Czemu w nim straszne tętno bije?
Czyje w tym moce? kunszty czyje?

Jakim to młotem kuł zajadle
Twój mózg, na jakim kładł kowadle
Z jakich palenisk go wyjmował
Cęgami wszechpotężny kowal?

Gdy rój gwiazd ciskał swe włócznie
Na ziemię, łzami wilżąc jutrznię,
Czy się swym dziełem Ten nie strwożył,
Kto Jagnię lecz i ciebie stworzył

Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
W jakim to nieśmiertelnym oku
Śmiał wszcząć się sen, że noc rozświetli
Skupiona groza twej symetrii?

(tłum. Stanisław Barańczak)

Oryginalne zdjęcie David Snelling. Licencja CC

Sundance – filmowa kultura niezależna bramą do szerokiej widowni.

Mamy festiwalowe żniwa, nagradzane filmy, ci wielcy przegrani skutecznie podnoszą poziom zainteresowania wśród widzów. Popularność kultury audiowizualnej budowana była latami. Może to zasługa jej zdolności do naśladowania rzeczywistości, może ludzka skłonność do potrzeby słuchania opowieści. Niezależnie od powodów, nie da się ukryć, że film ma ogromy wpływ na widzów: czasami człowiek zdolny jest pomylić go rzeczywistością, czasem na nowo ją wykreować. Wartość kreacji w filmie ma znaczenie, to ona napędza kolejne produkcje. U bram wielkich studiów produkcyjnych stoją twórcy niezależni. Amerykańskie studia dbają o nowe pomysły, zdolności przerobowe tego przemysłu sprawiają, że potrzebuje on ciągle dużej ilości paliwa. Dlatego ważnym elementem tej rozrywki jest festiwal Sundance. Jeden z najbardziej znanych festiwali na świecie przyciąga tysiące widzów, aktorów producentów reżyserów i kupców. Coś, czego nie ma na rodzimym rynku, czyli prężnie działającej branży filmowej. Zwycięzca głównego konkursu zazwyczaj nie tylko otrzymuje nagrodę pieniężną, otwierają się też dla niego drzwi do szerokiej dystrybucji. Sukcesy tego wydarzenia docierają do najdalszych zakątków świata. Mało znani i aktorzy startują z nadzieją, że tym razem uda im się włożyć nogę w drzwi przemysłu filmowego. Dlatego warto czasem poszukać informacji o filmach, które wygrywają konkursy niezależne. Nie zawsze oznacza to, że film jest skrajnie artystyczny i nie wiadomo, o co w nim chodzi, trwa 4 godziny i ciągnie się jak flaki z olejem. Wielu aktorów, którzy już osiągnęli sukces komercyjny skłaniają się w stronę kina niezależnego, tak dla wzbogacenia swoich umiejętności, inspiracji, czy ciekawości. Dla przypomnienia dzięki festiwalowi w Sundance na szerokie wody wypłynęli Kavin Smith, Tarantino, Darren Aronofsky, Christopher Nolan, Ryan Gosling, Amy Adam, Steven Soderbergh, bracia Cohen. Oto lista kilku filmów nagrodzonych, na tym festiwalu i jeśli, ktoś czuje potrzebę obejrzenia czegoś surowego, to poniżej znajduje się lista filmów. Na marginesie: to tylko kategoria dramat amerykański z ostatnich 4 lat.

Winter’s Bone

Like creazy

Whiplash

American Splendor

To tylko kategoria „dramat amerykański” z ostatnich 4 lat.

Nie wiesz o co chodzi w filmach Tarkowskiego? Obejrzyj video esej.

Często w kinie artystycznym, jedyną wskazówką do oczytania sensu filmu jest sam autor. Nie ma oznaczenia gatunku, który by naświetlił Ci sytuację, nie ma żadnej akcji, aktor kręci się po ekranie i wyrzuca z siebie jakieś kwestie. Coś tam o Rosjanach na pewno jest, ale po co szedł tyle czasu, do tego domu, nikt nie wie. No i ten koniec, o co chodziło? Jaka jest pointa filmu? Gdzie leży jednoznaczna odpowiedź na twoje pytania? Jeśli zastanawiałeś się, o co chodzi w filmach Tarkowskiego, to tu jest podpowiedź. Wielu moich znajomych zadaje mi pytanie, jaki jest sens poszczególnych filmów i widać, że łatwiej im zrozumieć kino autorskie, kiedy podrzuci jeden temat wokół, którego buduje się sens filmu. Oglądanie kina rozrywkowego jest prostsze, wiemy od początku, o co chodzi, po co chodzi i czy główny bohater doszedł. Niestety, by w pełni zrozumieć (o ile to jest możliwe) film z kina autorskiego czasami potrzebna jest wskazówka lub punkt zaczepienia. Dlatego, znany z virali filmowych Kogonada na prośbę Brytyjskiego Instytutu Filmowego wykonał ten oto esej. Wiec skoro czujesz jakąś więź z Tarkowskim, ale do tej pory nie potrafiłeś/ polecam Ci ten filmik. Oczywiście w języku angielskim.

Kogonada: video esej na temat  filmu „Solaris”

Oryginalne zdjęcie: Anton Strogonoff Licencja CC.

Blog o filmach

%d blogerów lubi to: