Interstellar – Przyszłość zapisana w gwiazdach

Kiedy ojciec musi dokonać wyboru między swoją rodziną a pokusą spełniania własnych ambicji pojawia się konflikt. Co zrobić?  Zostać z rodziną, spełnić swój obowiązek, czy może się podjąć wyzwanie i dokonać pionierskich czynów.

Cooper, były pilot NASA, obecnie farmer wraz z ojcem opiekuje się dwójką dzieci. Katastrofa ekologiczna sprawiają, że przetrwanie na Ziemi staje się powoli niemożliwe. Jedynym słusznym rozwiązaniem jest poszukiwanie alternatywnego domu dla ludzkości. Cooper przez przypadek zostaje wciągnięty do poszukiwania drugiej Ziemi. Biorąc na siebie odpowiedzialność pozostawia rodzinę i wyrusza na podbój nowych światów. Powrót do domu będzie trudniejszy niż myśli.

Ku zaskoczeniu precyzja konstrukcji filmu ujawniła miałkość warsztatu reżysera, w filmie brakuje najbardziej emocji. Wiele osób zarówno ze świata filmu, jak i widzów, zarzuca Nolanowi brak serca w opowiadanej historii. Sam pomysł, wizualne sztuczki, odpowiednie tempo filmu nie pomogą nieodpracowanej opowieści. Najbardziej banalny jest główny bohater, Cooper niezrealizowany pilot NASA, który życiowy pęd musiał porzucić dla opieki nad dziećmi, sprawia wrażenie osoby zagubionej w rzeczywistości. Zamiast skomplikowanej tragicznej postaci, która musi dokonać trudnych życiowych wyborów, pojawiła się banalna i niedojrzała osoba. Jego relacje z dziecmi demaskują wady i obnażają nieodpowiedzialnosć. Nadmierna fascynacją córką, a całkowita oziębłość w stosunku do syna- bez wytłumaczenia, poddają pod wątpliwość szczerość jego uczuć. Rodzicielska oschłośc zestawiona z przerysowaną dziecięcą fascynacją nauką, zniechęcając widza do utożsamiania się z bohaterem. Cooper jako ojciec jest niedoskonały, również jako pilot popełnia błędy: powierzone zadanie przysłania mu sentymentalizm i sprawia, że jego pragnienie staje się teraz ciężarem, dla niego samego i innych. Niekosnekwencja w jego działaniu, niedojrzałe zachowanie i nieodpowiedzialność dają negatywne wrażenie. Im dalej w fabułę, tym Cooper jest bardziej zagubiony. Nie tyko główny bohater mierzi charakterem, reszta bohaterów filmu wtóruje mu w zachowaniu. Amelia (Anne Hataway), wybitny naukowiec, w obliczu zagrożenia życia podejmuje emocjonalne decyzje. Miłość do narzeczonego i jej transcendentalny charakter jest rozwiązaniem na egzystencjalne problemy załogi i świata. Nolan kobiece postacie zawsze traktował po macoszemu: zazwyczaj oscylowały między famme fatale, a racjonalną przewodniczką –Ariadne, dzięki, której bohater może wydostać się z labiryntu problemów. I tym razem reżyser przedstawił je powierzchownie :Amelia, jak i Murph pomimo swoich stereotypowych kobiecych cech: troska, łagodność i delikatność są w stanie rzucić dorobek życia tylko, by zaspokoić swoje uczucia wobec mężczyzn. Ta jednowymiarowa charakterystyka postaci poddaje pod wątpliwość zdolność reżysera do budowania postaci.

Tych niedociągnięć jest więcej. Na dwa tygodnie przed premierą Interstellara, magazyn Empire zaprezentował listę filmów do obejrzenia. Wśród zaproponowanych pozycji były m.in.: Obcy, Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia, Odyseja Kosmiczna oraz Pierwszy krok w Kosmos. Elementy wszystkich wymienionych filmów pojawiają się w Interstellarze i nie jest to obca praktyka, intertekstualny charakter ma większość współczesnych filmów. Jednakże przy wysokiej innowacyjności reżysera ujęcia rodem z Kosmicznej Odysei, emocjonalny związek rodziców z dziećmi w Kontakcie zwyczajnie rozczarowuje i pozostawia widza z poczuciem niedosytu. Wcześniej naczelny konstruktor Hollywoodu tworzy widzom, ledwie sklejoną opowieść z cudzej kreatywności.

Pojawiają się także zarzuty na temat śmieszności naukowej. Oczywiście, można zarzucić Nolanowi, że jego film często zaprzecza prawom astrofizyki; co też uczynił Tyson na Twitterze. Jednak naukowe wytłumaczenie pewnych zjawisk ma dla filmu sci-fi mniejsze znaczenie. Fantastyka naukowa służy jako forma interpretacji, w której zgodnie z definicją prawa i reguły naukowe stanowią dla tego gatunku filmowego jedynie trampolinę do rozmyślań na temat naszej obecności w Kosmosie. Co więcej Interestellar zawiera wiele błędów na poziomie filmowym. Zderzenie poważnych rozważań astrofizycznych z newagowym spirytualizmem jest nieprzekonujące i wykluczające się nawzajem. Poważny temat okraszony patosem przepleciony z naiwnymi wierzeniami i wypowiedziami bohaterów sprawia, że film ociera się o banał i parodiuje sam siebie.

Wiele z tych niedociągnięć ma  zaskakujące jest spektrum: konstrukcyjne, fabularne, scenariuszowe. Szczególnie u reżysera, który nie raz pokazał swój kunszt. Niestety  jest to film dla ortodoksyjnych zwolenników twórczości Nolana.  Niewiele wnoszący do nurtu science fiction, jest zlepkiem już widzianych  filmów i okraszonych dobrym marketingowym buzzem. Nadmierny patos oraz śmieszność płynąca z ekranu kinowego zwyczajnie nudzi i nie pomogą temu wizualna wirtuozeria.

Reklamy

Zaginiona dziewczyna – Miłość, małżeństwo i morderstwo

Każde małżeństwo ma wzloty i upadki; kompromisy, problemy finansowe mogą odsuwać od siebie małżonków. Nie każdy związek przetrwa próbę czasu, czasami rany zadane podczas kłótni nie chcą się zaleczyć. W takiej sytuacji, każda ze stron ucieka z tonącego statku. Często traci przy tym twarz i sięga po drastyczne rozwiązania.  Nick Dunne i Amy Elliott-Dunne znają ten problem z autopsji.

***

W wyniku recesji ekonomicznej małżeństwo Nicka i Amy musi stawić czoła przeciwnościom losu. Bezrobotny Nick doświadcza powolnej depresji, bez zajęcia nie czuje się już, jak prawdziwy mężczyzna a Amy przestaje widzieć w nim tego, w kim się zakochała. Powoli zaczynają się oddalać od siebie. By ratować małżeństwo, decydują się wyprowadzić na przedmieścia miasta, z którego pochodzi Nick. Tam, mąż zajmuje się rodzinnym biznesem-barem a żona zajmuje się domem. W dzień rocznicy ślubu Amy znika, zostawia tylko wskazówki, które mają pomóc w ustaleniu sprawcy. Nick zostaje pierwszym podejrzanym i dochodzenie się rozpoczyna. Czy leniwy, niezaradny Nick zamordował żonę, by dostać odszkodowanie, czy może padł ofiarą perfidnej intrygi?

***

 

Nowy film Davida Finchera wkradł się cichaczem do kin, bez marketingowego szumu podwoił swój budżet, ciesząc tym samym widzów i producentów. Nie da się ukryć, że Zaginiona dziewczyna to bardzo dobrze zrealizowany hollywoodzki film, skrojony na miarę porządnego thrillera. Zasługa może leżeć w scenariuszy, który został napisany przez: i oparty na książce tej samej autorki, która na liście New York Times’e. Historia małżeństwa, które przezywa kryzys.

Ich początkowa, pozorna kompatybilność szybko obróci się w nienawiść i żal. Ale miłość jest skomplikowana, wymaga kompromisów i czasami okazuje się relacją toksyczną. Jedna strona nie chce opuścić drugiej ze względu na własne, wcześniejsze, negatywne doświadczenia z innymi partnerami. W takiej sytuacji ciężko odnaleźć pozytywne emocje i wytrwać w uczuciu. Nie ułatwiają tego trudne warunki finansowe, które najczęściej przyczyniają się do rozpadu małżeństwa. Problemy te wytłuszczone w książce w filmie nikną, na pierwszy rzut oka film stawia sobie za zadanie stworzenie dobrego thrillera. Czyli to, w czym Fincher jest najlepszy, mroczny klimat i morderstwo. I jest to bardzo dobrze zrealizowany film, głównie rozrywkowy, estetyzowany przez operatora: Jeff Cronenwetha, stałego współpracownika Finchera. Ciemna paleta barw nadała jego ujęciom charakteru odpowiedniej tajemnicy i lekkości. Gra aktorska też zasługuje na uwagę, szczególnie Rosamund Pike, jej uroda i efemeryczna gra ciała połączona z jej posągową osobowością sprawia wrażenie zimnej i zdystansowanej osoby. Wyrachowanie w działaniu i racjonalne i przemyślane planowanie nadają upiorności. Ta mniej popularna aktorka zapewni sobie swoją grą nominację do Oscara. W przeciwieństwie do Bena Aflecka, który wydaje się w tym filmie być po prostu sobą. Co dziwne, jego kreacja nie jest nietrafiona, ten aktor ma coś w sobie, co akceptuje widownia. Trochę zagubiony, trochę nieudolny, ale zawsze sympatyczny i prostolinijny. Pozytywnym zaskoczeniem jest obecność Neila Patrcka Harrisa, znanego głównie z roli Barneya Stinsona w serialu How I met your mother, gdzie grał lowelasa i dandysa zawsze ubranego w garnitur. Serial zyskał wiele na jego kreacji, dobrze, że producenci zdecydowali się, nawiązać z nim współpracę. Tym razem, NPH miał za zadanie stworzyć, postać zakochanego kolegi, którego powierzchowność i maniery odwzorowują poziom kontroli i szaleństwa.

Zaginiona dziewczyna to film fincherowski, jeśli można tak opisać. Stylistyka jego filmów , niezależnie od scenariusza jest zawsze estetycznie zimna, obojętna. Reżyser z dystansu opowiada historię, darzy uwagą jedynie postać detektywa. On, czy ona zawsze jest przedstawiany w pozytywnym świetle. Mądry, zawsze o jeden krok za przestępcą, ale koniec końców górujący nad nim. Powściągliwość u detektywa równa się powściągliwość u reżysera. Często Fincher umieszcza w swoich filmach pary i ukazuje ich dysonans lub nawet rozpad poprzez dynamiczne relacje. Nic u Finchera nie jest oczywiste, za zimną zawoalowana rzeczywistością ukrywa się zawsze świat przemocy i patologii społecznej. Pomaga w tym wieloletnia współpraca z operatorem: i tym razem ten tandem stworzył ciekawe dzieło. Zarówno rozrywkowe, jak i artystyczne. Dla mnie miłe zaskoczenie 2014 roku.

 

4/5

 

Labirynt – W labiryncie emocji

Ta chwila, w której trzeba oprzeć wiarę i nadzieję w innym człowieku, może być wyzwaniem, nawet dla najtwardszego mężczyzny i zagorzałego chrześcijanina.

Keller (Hugh Jackman) i jego rodzina wraz z przyjaciółmi uczestniczą w obchodach Święta Dziękczynienia, w trakcie którego znikają ich córki. Obie rodziny zaczynają nerwowo poszukiwać zaginionych dzieci. Tymczasem detektyw Loki (Jake Gyllenhaal) zostaje wyznaczony do prowadzenia dochodzenia w tej sprawie. Przypadkiem aresztuje młodego mężczyznę (Paul Dano), właściciela RV, lecz jego stan psychiczny uniemożliwia rozwój śledztwa. Bezsilny Keller próbuje na własną rękę odnaleźć córkę, jest zdeterminowany do tego stopnia, że nie lęka się posunąć do napastliwych czynów. Przemoc i agresja nie są mu obce. Jak daleko posunie się, by odnaleźć córkę?

Główny bohater, Keller jest hobbystycznie myśliwym, poluje na zwierzynę z synem w pobliskim lesie, ucząc go tym samym sztuki przetrwania. Tego właśnie nauczył go ojciec i, to chce przekazać przyszłym, rodzinnym pokoleniom. Zdolność do przeżycia sprawia, że jego rodzina ma obiad na stole i poczucie bezpieczeństwa. Keller jest przygotowany na wszystkie warunki; katastrofa ekologiczna, powódź, nic go nie zaskoczy. Jego piwnica wypełniona jest po sam sufit; maski przeciwgazowe, woda, liny , znajduje się tam wszystko, co może przydać się w czasie zagrożenia życia. Nasz bohater to również chrześcijanin, w wierze odnajduje odpowiedzi na trudy codziennego życia. Chrześcijańskie wartości pomagają mu przetrwać i odnaleźć spokój. Rodzina dla niego jest najważniejsza, kiedy, więc córka znika, Keller wpada w szał. Posuwa się do czynów, które są niezgodne z moralnym kodeksem chrześcijanina. Jego własne poszukiwania są również niezgodne z prawem, a poczucie bezsilności popycha na skraj wytrzymałości psychicznej. W przeciwieństwie do ojca, Loki wydaje się zrównoważonym, logicznym detektywem. Jego powolne działanie przynosi skutek, każdy krok jest przemyślany, z daleka obserwuje kolejne wydarzenia i łączy w logiczną całość poszlaki. Tych dwóch bohaterów, w filmie ma największe pole do aktorskiego popisu. Dwie skrajne siły ścierające się w poszczególnych scenach; spokój i agresja, kontrola i emocje. Hugh Jackman daje upust swoim aktorskim umiejętnościom, te wybuchy gniewu, złości przeplatane ze scenami bezsilności i oczekiwania nadają napięcie całej historii. Natomiast Jake Gyllenhal stworzył kreację odmienną, małomówny, konkretny wydawałoby się, że jest tłem dla Jackmana jednak potęga jego kreacji leży w minimalizmie. Na uwagę zasługuje również rola drugoplanowa, męska. Paul Dano właściciel przyczepy kempingowej, choć pojawia się w niewielu scenach, to przykuwa wzrok swoją grą. Ten dwudziestolatek umie wykorzystać swój czas, portret upośledzonego, wycofanego nastolatka przeraża swoją mocą.

Denis Villenueve, reżyser, brawurowo prowadzi opowieść, wszystkie elementy filmu nadają odpowiedni kształt, zapewniając aurę tajemniczości i tragedii. Tempo filmu można opisać jako swobodne, nie ma tu przeładowań akcji. Zaskakujące jest, że film trwa sto pięćdziesiąt minut i utrzymuje widza w niecierpliwości do samego końca. Rzadko zdarza się, że słabość danego filmu okazuje się jego siłą, kiedy mówimy o filmie kryminalnym i thrillerze cały ciężar spoczywa na procesie rozwiązywania zagadki. Odpowiednie tempo i powolne obnażanie tajemnicy gwarantuje widzowi rozrywkę i nie pozwala nudzić się. Labirynt wydaje się, że opanował tę sztukę do perfekcji. Widz wierci się do samego końca, dzięki eskalacji emocji Kellera. Historia i wydarzenia zawarte są na pierwszy rzut oka proste i niewyszukane: zaginięcie dwóch dziewczynek, poszukują ich rodzice. Jak można przedstawić taka historię w ciekawy sposób? Jednak zdolność reżysera oraz jego pomysłowość w prowadzeniu fabuły sprawiły, że film jest doskonale skonstruowany. Swoją siłę zawdzięcza również znanemu operatorowi Rogerowi Deakinsowi. Utrzymanie w palecie zimnych kolorów: niebieski, szarości przeplatane ciepłym, żółtym światłem, wzbogacone o ujęcia w deszcz daje zasadność tajemnicy. Większość scen kręcona była w ograniczonych przestrzeniach, co dało efekt poruszania się po labiryncie. Tytułowy labirynt pojawia się na wielu płaszczyznach: fabularnym- wyjaśnianie zawiłej sprawy można przyrównać do poruszania się po labiryncie: nie wiadomo za którą wskazówką podążyć tak, by dotrzeć do samego środka. Postacie poruszają się po pomieszczeniach: dom Kellera, komisariat; a także rudera rodzinna i w końcu labirynt, to miejsce, z którego muszą wydostać się porwane dzieci; zarówno mentalnie, jak i fizycznie.

Labirynt to film, który jest genialny w swojej prostocie, rozpoczynając od pomysłu, poprzez grę aktorską aż do reżyserii. Rozrywka oraz tragedia stanowi mieszankę wybuchową, przy której widz wierci się z ciekawości.

Zaginiona dziewczyna – Trailer nowego filmu Finchera

Filmy Davida Finchera zawsze cieszą się dużą popularnością, sale kinowe zazwyczaj wypełnione są zarówno fanami jego twórczości, jak i widzami poszukującymi dobrej rozrywki. Pomimo braku szumu marketingowego, film zapewne podwoi swój budżet i zyska przychylność widzów i krytyków.

Małżeństwo po problemach finansowych zmuszone jest wyprowadzić się na przedmieścia. Tam, mąż prowadzi bar, a żona zajmuje się domem. W dzień ich rocznicy Amy Dunne znika, pozostawiając jedynie pierwszy trop na drodze do odnalezienia jej ciała. Od tej pory mąż będzie musiał bronić się przed napastliwymi mediami. Czy prawda wyjdzie na jaw i, czy uda się mężowi wybronić?

Godzilla – Antyczny potwór powraca.

Postęp technologiczny oraz ludzka ciekawość sprawiły, że zapomnieliśmy, jaką władzę ma środowisko naturalne. Kiedy zostają złamane prawa ekologii, Matka Natura przywraca ją na swój własny sposób.

***

W latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku, na atolu Bikini, Amerykanie i Rosjanie przeprowadzają serię wybuchów nuklearnych. Pięćdziesiąt lat później, na Filipinach zostaje odnaleziona wielka skamielina szkieletu z dwoma podejrzanymi kokonami. W międzyczasie w Osace, pracownicy elektrowni nuklearnej odnotowują wstrząsy sejsmiczne z niekreślonego źródła. Antyczny potwór wyrusza na żer.  Ojciec i syn dotknięci tragedią przez kilka lat będą próbowali odnaleźć prawdę. A to,czego dowiedzą się, sprawi, że Świat stanie na skraju katastrofy. Czy uda im się obronić ludzkość?

***

Reżyserem filmu jest Gareth Edgar, który w 2010 roku zaskoczył świat filmu “Strefą X”. Ten niskobudżetowy debiut fabularny zdobył Brytyjczykowi szeroką widownię, zachwycił krytyków i przedstawił reżysera producentom z Hollywood. W Strefie X  poza funkcją reżysera, Edwards był odpowiedzialny za efekty specjalne, które sfinansował z własnej kieszeni. Zdolność wykreowania niezależnego filmu z wizualnym rozmachem, stała się kartą przetargową do Hollywoodu. Zaleta ta jest widoczna w Godzili 2014, sam reżyser w wywiadzie dla Hollywood Reporter powiedział.:

„ludzie byli kreatywni z grafiką komputerową we wczesnych latach 90 tych, ale teraz osiągnęliśmy fazę plateau, gdzie wszystko już zostało zrobione. Więc teraz, mam nadzieję, zobaczymy filmy, które opowiadają dobrą historię, mocne postaci jak również i spektakl filmowy. Miesiąc miodowy już się skończył i teraz liczy się opowiadanie historii, i myślę, że będziemy tworzyć lepsze filmy.”

Godzilla jest prawie idealnym odwzorowaniem ciekawej historii opatrzonej estetycznym obrazem i to właśnie na tych filarach opiera się film. Reżyserowi udało się połączyć dziedzictwo Ishiro Hondy i nadać potworowi współczesny rys. Monstrum posiada słuszne rozmiary: 100 metrów wysokości oraz 55 ton dodają mu siły, oraz zwracają uwagę na jego majestat. Adekwatne gabaryty, kształt ciała tyranozaura, grzebień stegozaura, całe ciało pokryte łuską i obowiązkowo zionie ogniem. Godzilla Anno domini 2014 to nie jest facet w gumowym kostiumie, czy też lalka w ekspozycji poklatkowej. Techniki CGI sprawiły, że potwór porusza się płynnie oraz ma odpowiednią teksturę, co więcej sam ryk potwora przyprawia o dreszcze. Inżynierowie przez sześć miesięcy poddawali eksperymentom dźwięki nagrane za pomocą specjalnego mikrofonu. Poza wyglądem twórcy nie zapomnieli nadać monstrum odpowiedniego charakteru. W Strefie-X reżyser sportretował potwory, zwracając uwagę na ich łagodne usposobienie i zachwycił się ich pięknem. Podobnie potraktował Godzillę, jaszczur kieruje się własnymi przesłankami, poza przerażającą mocą posiada też empatię. To nie jest już agresywny gad, którego rozdrażniliśmy, Godzilla 2014 to potwór, który ewoluował. Teraz znajduje się w wyższym stadium rozwoju, brak koncentracji na atawistycznych potrzebach i jego humanitarny charakter sprawia, że rysuje się znak równości między ludźmi a potworem. Ciężko określić, kto jest kim. Ludzie, ich zbyt pewne poczynania z nauką i ingerencja w środowisko naturalne czy antyczny stwór walczący o swoje terytorium? W filmie zostały umieszczone wątki związane z naruszeniem praw rządzących ekologią. Szczególnie przywoływany jest wątek zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę, a także rozwój technologii jądrowych i związane z tym negatywne konsekwencje dla środowiska naturalnego. Godzila uzyskała odporność na radioaktywne działanie, ponieważ, ludzkość chciała ją unicestwić za wszelką cenę. Niestety pomimo naszych uporczywych działań zaszkodziliśmy sami sobie. I to niepotrzebnie, bo nie dość, że wyhodowaliśmy monstrum, którego sami nie możemy pokonać, to teraz jesteśmy na jego łasce. Na szczęście ten potwór po piętnastu latach jest bardziej rozumny niż my. Katastrofa, która nas czeka, sprawi, że będziemy musieli zmienić zdanie o naszym współtowarzyszu. Aktorzy zostali odpowiednio wybrani i nie przytłaczają swoimi umiejętnościami aktorskimi. Ich popis nie jest wybitny, ale nie zapominajmy, że Godzilla jest głównym bohaterem i to blask reflektorów skierowany jest właśnie na nią. Historia opowiadana jest z kilku punktów widzenia, co pozwala na oddanie ogólnoświatowego zagrożenia. Ten chwyt wydaje się działać na niekorzyść filmu, fabuła bywa momentami rozwleczona i niepotrzebnie wydłużona. Pomimo mielizn akcja jest dobrze prowadzona. Odpowiednia ilość scen przeładowanych akcją przeplatana jest ze scenami o mniejszym dynamizmie, skupiających się na oddaniu katastroficznych skutków i pejzażu apokaliptycznego. Ilość scen walki oraz destrukcji też należy do poprawnych, utrzymuje uwagę widza w ryzach przez cały czas.

Zdecydowanie Godzilla 2014 to film, w którym fani tego potwora znajdą coś dla siebie tak samo, jak osoby niezainteresowane szczególnie tym tematem. Widać, że twórcy podeszli do filmu z chęcią urozmaicenia schematu filmów katastroficznych. Jeżeli oczekujecie powtórki z Godzilli z 1998 roku, to możecie poczuć się rozczarowani. Pomimo niewielkich wad, film wart jest wydania dwudziestu złotych, jest to jeden z filmów w 2014, na który warto wybrać się. Odpowiednia dawka emocji i inteligentnej opowieści gwarantuje satysfakcje.

Oryginalne zdjęcie: galactic.supermarket.

 

Licencja CC Wpis pojawił się również na Omnis Blog:

http://www.omnisblog.pl/antyczny-potwor-powraca

Koneser – Miłość jest jak dzieło sztuki

Miłość jest jak dzieło sztuki: nie posiada granic; nie ogranicza się do płci, zasobności portfela, czy wieku. Miłość jest ponadczasowa, tak jak sztuka, ich wartość pozostaje niezmienna przez lata. Ideał człowieka, jego uroda oraz osobowość łaskoczą. Emocje wyzwalane przez sztukę są zawsze obecne i rzadko można je ignorować. Zachwyt, nienawiść, ale nigdy obojętność. Nie oznacza to, że sztuka, czy miłość mają pozytywny wpływ na nas. Czasami potrafią obudzić demony, dobrze wie o tym Virgil Oldman, bohater nowego filmu Giuseppe Tornatore.

Główny bohater, pięćdziesięcioletni właściciel domu aukcyjnego, Virgil Oldman (Geofrey Rush) otacza swoje życie antykami. Francuskie kredensy z XVI wieku, biurka dębowe w stylu flamandzkim, renesansowe popiersia oraz portrety kobiet wypełniają mu szarą codzienność. Bezdzietny samotnik skupia się jedynie na poszukiwaniu coraz, to nowych dzieł sztuki, by je zdobyć, decyduje się na oszustwa (do wykupienia obrazów werbuje swojego przyjaciela, który w jego imieniu nabywa owe skarby). Vergil przebywa w otoczeniu estetycznych przedmiotów, wyrafinowanych, ale także zimnych i pustych. Jego życie pozbawione jest uczuć, wyrachowanie bierze górę nad emocjami. Jedyny moment, w którym pozwala sobie folgować emocjom, ma miejsce podczas przesiadywania w swoim sekretnym pokoju, wypełnionym portretami kobiet. Ten stan utrzymywałby się nieprzerwanie, gdyby nie telefon od młodej kobiety. Claire Ibetson, dziedziczka dzieł sztuki, pewnego dnia postanawia sprzedać schedę swoich rodziców i zleca staremu Oldmanowi ich ewaluację. Od tej pory życie Virgila zmieni się nie do poznania. Niezrównoważona emocjonalnie, kobieta — zagadka, zanim ujawni swoje intencje, bawi się zainteresowaniem Vergila, rozbudza jego wyobraźnię oraz serce.

Guseppe Tornatore w swoim najnowszym filmie podejmuje temat miłości. Wątek miłości, nadmiernie eksploatowany w amerykańskim kinie gatunków, u Włocha wydaje się wysublimowaną oraz ekscytującą kompozycją emocji. Jego posągowa, zimna postawa wobec innych ludzi powoli zmienia się, kiedy spotyka kobietę. Zafascynowany nią traktuje jak dzieło sztuki. Z należytą uwagą u zabiega, podgląda, a także wpływa na jej charakter. Wydawałoby się, że oboje mają się ku sobie i ich uczucie rozkwitnie. Jednak ich zafascynowanie okazuje się zwykłym oszustwem. Fałszerstwo w filmie pojawia się na wielu poziomach i staje się motywem przewodnim filmu. Fałszywa jest przyjaźń niepełnionego artysty i najemnego kupca Virgila, Billego Whistlera (w tej roli Donald Sutherland), sklep, w którym pracuje inżynier pomagający Virgilowi oraz historia Claire jej imię, oraz majątek. Virgil zafascynowany kobietą, zdaje się nie widzieć gry, w jaką zaczyna grać. Przekonany, że w każdym fałszerstwie zawsze ukryta jest jakaś prawdadaje się zwodzić intrygantom do samego końca.

Reżyser wraz z operatorem serwuje nam wizualna ucztę. Wolne tempo narracji i estetyczne obrazy nadają subtelności i lekkości opowiadanej historii. Autorzy powoli kuszą nas, stopniowo odkrywając fabułę. Konstrukcja tego dramatu wydaje się być poprawna, wszystkie elementy składowe filmu pasują do siebie jak puzzle misternej układanki. Gra aktorska, prowadzenie opowiadania zasługują na najwyższą uwagę. Mimo tych zabiegów, „Koneser” nie jest dziełem wybitnym. Jest to bardzo sprawnie zrealizowana produkcja, w której każda minuta jest wykorzystana. Giuseppe Torrnatore po raz kolejny opiera fabułę filmu na własnej fascynacji kinem. „Cinema Paradiso” oraz „Sprzedawca marzeń” oscylowały również wokół tego tematu, ale w przeciwieństwie do Konesera były one mocno zainscenizowane. Koneser wydaje się być lekkim, wysmakowanym niczym dzieło sztuki filmem, który opowiada o fascynacji starszego mężczyzny tym, co ulotne. Dopiero na samym końcu dowiadujemy się jak fałszywe były wydarzenia – niczym „udawana rzeczywistość” na ekranie kinowym.

Blog o filmach

%d blogerów lubi to: