Archiwa tagu: renesans włoski

Prawdziwa historia rodu Borgiów – Czyli rzecz o byciu Cezarem- Gościnny tekst Aleksandry Olszewskiej

Ostatnimi czasy mogliśmy oglądać w telewizji serial o rodzinie Borgiów. Cieszy fakt, że kinematografia europejska sięga po tematy i rodziny związane bezpośrednio z jej własną historią i tradycją. Jednak nie był to jedyny serial opowiadający dzieje tej katalońskiej rodziny. Mniej więcej w podobnym czasie szła wersja amerykańska z Jeremy’m Irons’em jako Aleksandrem VI. Niestety, nie dorównuje ona jakości produkcji europejskiej. I nie jest to kwestia optyki historycznej, przedstawienia faktów, ale podejścia do tematu. Nie ujmując nic aktorom zza oceanu, jednak znacząca większość z nich nie sprawdza się w produkcjach o tematyce stricte związanych z historią Europy. I nie chodzi tu o brak talentu czy brak umiejętności aktorskich, ale bardziej prozaiczną cechę jaką jest fizjonomia twarzy. W amerykańskich filmach zwłaszcza w tych o tematyce królewskiej wszyscy aktorzy są do siebie podobni. Są identycznie piękni, wysocy, smukli, mają taki sam odcień karnacji skóry, mają te same śnieżnobiałe zęby, te same długie i lśniące włosy, te same pociągłe twarze W efekcie aktorzy niczym się od siebie nie różnią. I często zdarza się, że mimo ciekawej treści, film, pod względem obrazu, jest po prostu monotonny.

W europejskich produkcjach panuje o wiele większa różnorodność, zwłaszcza w przypadku Prawdziwej historii rodu Borgiów. Albowiem znacząca większość aktorów grających w tym serialu pochodzi z różnych państw Europy (oprócz roli Aleksandra VI, którego gra Amerykanin John Doman). W efekcie powstał niezwykły serial o równie niezwykłej rodzinie. Za wersję europejską wyprodukowaną w koprodukcji przez Canal + odpowiedzialny był Tom Fontana. To on tchnął w historię rodziny Borgiów ducha epoki i to coś, co zapada głęboko w pamięć. Resztę zrobili aktorzy, kostiumy, zdjęcia, muzyka. W jego opowieści wszystko jest głębsze, bardziej intensywne, ciemniejsze, mroczne i przerażająco okrutne: odczucia, pożądanie, pasja życia i śmierci, sceny tortur. To nie jest renesans jaki znamy ze szkół, ale samo życie z nieubłaganą Koniecznością, które wynosi do góry tych, którzy są na to gotowi i miażdży tych, których na to nie stać. Tutaj każda scena wbija w fotel. Sceny tortur przerażają swoim naturalizmem i okrucieństwem, zaś kolejne ujęcia odbywającego się w 1492 roku konklawe rozbijają w pył wyobrażenia na temat tego, jak w istocie przebiega wybór nowego papieża. Szokująca jest prawda, która kryje się za stwierdzeniem: habemus papam!

            Prawdziwa historia rodu Borgiów (ang. Borgia) to coś więcej niż kolejna historia rodziny królewskiej i coś więcej niż kolejny serial kostiumowy. To historia rodziny papieża Aleksandra VI i jego najbliższych. Intrygi, bezkompromisowa walka o władzę, miłość, zazdrość, religia, wojna – to zaledwie skąpy wycinek krajobrazu w jakim przyszło im żyć. Historia tej rodziny rozpoczyna się w 1492 roku wraz ze śmiercią papieża Innocentego VIII i przypada na czas renesansu włoskiego. Mówiąc renesans włoski w naturalny sposób przychodzą na myśl takie pojęcia i nazwiska jak: Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Rafael Santi, Machiavelli, rozkwit sztuk, malarstwo, rzeźba, klasycyzm, humanizm. Wszystkie te pojęcia, o których uczyliśmy się w szkole, na studiach. I wszystko się zgadza, poza tym, że się nic nie zgadza. Albowiem Borgia przedstawia renesans włoski z zupełnie innej strony. Oczywiście, kolejne odcinki wprowadzają na scenę znane nam pojęcia i nazwiska, ale równocześnie obok nich wprowadzają zupełnie inne, przeciwstawne im. Pojawiają się gwałty, morze krwi, wojny, masakry ludności, grabież, poćwiartowane ciała, walka o władzę. Te dwie strony: jasna i ciemna stanowią stały motyw tego serialu. Żadna postać, żadne wydarzenie, które zaistniało w czasie panowania rodziny Borgiów nie jest wolne od tej ambiwalencji kolorystycznej. Dzięki temu trudno o jednoznaczną ocenę, a wszyscy bohaterowie pojawiający się w serialu są równie daleko od dobra, jak i od zła. Taką dwuznaczną postacią jest również Cesare Borgia.

Historia powszechna niechętnie o nim mówi, a jeśli już wspomina jego osobę, to głównie w kontekście negatywnym. Przedstawia się go jako tyrana, wyrachowanego władcę i mordercę. Nieliczni wiedzą kim był, co chciał osiągnąć, do jakiego celu dążył. Za życia krążyły o nim legendy. Mówiło się o nim, że miał oblicze Chrystusa i oczy szatana. Portrety Cesare, które przetrwały do naszych czasów niewiele mówią o jego charakterze. Na szczęście serial wypełnia tę lukę i przedstawia Cesare w pełnym świetle jego charakteru. W rolę tej arcyciekawej postaci wcielił się Mark Ryder. To pierwsza jego tak znacząca rola i śmiem twierdzić, że nie ostatnia. Młody wiek tego aktora idealnie współgra z postacią, którą gra. Dzięki niemu Cesare zyskał wymiar cielesny i duchowy.

A jaki był Cesare? W pierwszym sezonie to zaledwie syn i brat. Stłamszony przez dominującego ojca i faworyzowanego przezeń brata Juana (Stanley Weber). Nie jest nawet cieniem własnej postaci, aczkolwiek pojawiają się pewne zalążki jego przyszłej wielkości. Z trudem znosi sprzeciw, bywa porywczy, gniewny i mściwy. Nie zapomina krzywd i upokorzeń. Kocha swoją rodzinę i zrobi wszystko, aby zasłużyć na miłość i szacunek Ojca. Jest jeszcze wierzący, gotów poświęcić własnego synka dla wyższych celów. Na początku pontyfikatu swego ojca jest posłuszny jego woli. Zmuszony do bycia kardynałem dusi się, próbując nagiąć swoją prawdziwą naturę. Niepewny co do swej przyszłości, szuka swego miejsca w świecie.

Drugi sezon to kolejne wcielenia. Po śmierci Juana Cesare Borgia rozwija skrzydła. Za zgodą Ojca zrzuca kardynalski kapelusz i zaczyna oddychać. Zostaje żołnierzem. Rozgrywa bitwy, odnosi pierwsze zwycięstwa. Staje na czele armii papieskiej, ma posłuch u żołnierzy. We Francji szkoli armię króla Ludwika Orleańskiego (Joseph Beattie). Objawia się jego talent wojskowy i polityczny. Jest świetnym strategiem i politykiem. We Francji poznaje także swoją przyszłą żonę. Poznajemy go w roli kochanka, męża. W Rzymie dalej jest synem, kochającym i wspierającym bratem, szwagrem, ale także oddanym przyjacielem. Jednak coraz bardziej uwydatnia się jego żądza panowania i żelazna wola. Powoli, acz nieubłaganie wyzwala się z więzów, które do tej pory go krępowały. W tym wszystkim jest także admiratorem sztuki, chce zbudować miasto, które byłoby oazą dla sztuki i nauki. Jednocześnie zaś odrzuca religię i przestaje wierzyć w Boga. Celem jego wiary powoli staje się on sam. Dojrzewa do swojej życiowej roli jaką jest „bycie Cezarem”.

Trzeci sezon to Cesare w pełnym blasku. Odrzuciwszy wszystkie krępujące go więzy przyjmuje na siebie swoją życiową rolę. Jego postać w wojskowej zbroi lśni i onieśmiela. Dąży do zjednoczenia Włoch i temu celowi podporządkowuje wszystkie działania. Wraz z Leonardo da Vinci (Paul Rhys) opracowuje strategie podboju kolejnych włoskich księstw. W przypadku oporu nie cofa się przed masakrą. Nie przebiera w środkach, by osiągnąć swój cel. Swoich wrogów eliminuje z artystyczną wręcz fantazją i dezynwolturą. Ze skór zabitych przez siebie wrogów tworzy spodnie. Aktorom, którzy wyśmiewają się z jego działań, wyrywa serca. Dla przeciwników i zdrajców nie ma litości. Jako władca jest hojny i dobroduszny. Z przenikliwością godną geniusza prowadzi pertraktacje polityczne. Jego umysł pracuje jasno i niezawodnie. Sława jego imienia jest tak wielka, że dociera do miast na długo przed jego przybyciem. Niestety, ta jaśniejąca gwiazda gaśnie bardzo szybko. Schwytany podstępem, nawet w niewoli nie traci hartu ducha. Będąc więźniem w hiszpańskiej twierdzy w La Manchy nie traci poczucia humoru, snuje plany uwolnienia i powrotu do Rzymu. Nie zrealizowawszy marzenia o zjednoczeniu Włoch, Cesare Borgia umiera samotnie na polu walki w wieku 32 lat.

Na tym jednak nie kończy się historia Borgiów. Po obejrzeniu serialu trudno odróżnić osobę Marka Rydera od osoby Cesare Borgii. Ta postać stapia się i ewoluuje wraz z nim. Mark Ryder mężnieje z sezonu na sezon uwydatniając najlepsze i najgorsze cechy swojego Borgii. Irlandzki aktor dał Cesare Borgii swoje ciało, swoje emocje i swoją krew. Jego twarz jest niezwykle plastyczna. Dzięki niej wydobywa całą paletę emocji, uczuć, namiętności, pasji jakimi żył Cesare. Jego niebieskie oczy patrzące z ekranu przeszywają niczym strzała. Cesare Borgia w jego wykonaniu to prawdziwy majstersztyk. Oglądając go na ekranie trudno nie oprzeć się wrażeniu, że tak właśnie wyglądał i postępował prawdziwy Cesare Borgia. Ryder dzięki swej grze stworzył charakter człowieka z krwi i kości, o którym trudno zapomnieć i jeszcze trudniej jednoznacznie ocenić. Potępić czy chwalić? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno jest to łatwiejsze w przypadku aktora, który odtwarzał jego postać, gdyż wywiązał się ze swojego zadania znakomicie.

Czy da się odpowiedzieć na pytanie: jaki był Cesare Borgia? Niech za odpowiedź służą słowa wypowiedziane przez innego geniusza tamtej epoki Leonardo da Vinci, które padły w rozmowie z Niccolo Machiavellim (Thibaut Evrard):

„Cesare jest niezwykle bystry. Wykazuje rzadko spotykaną inteligencję. A przy tym jest hojny. Finansuje moje doświadczenia. Kupuje wszystkie księgi, narzędzia, których potrzebuję. Przebywać z nim to wielka przyjemność. Nie ma żadnych uprzedzeń w sprawie apetytów cielesnych. Fascynują go ludzie wyjątkowi. Mamy podobne poglądy na życie, sztukę, politykę, miernotę i ponurych kanclerzy. Uczyni wszystko, by zniszczyć wroga i wesprzeć przyjaciela.”

Nawet jeśli te słowa nie padły w rzeczywistości i są tworem twórcy serialu, warto pamiętać, że Cesare Borgia to nie tylko postać, ale przede wszystkim Człowiek. Człowiek wpisany w nieśmiertelny cykl życia, a Prawdziwa Historia rodu Borgiów to nie opowieść o zwykłej rodzinie, ale opowieść o rodzinie, która zmieniła bieg Historii. 363 lata po śmierci Cesare ziściło się marzenie Borgiów. Italia została zjednoczona.